... o polityce, o mediach, o życiu

Witaj!

Osiemnastoletnia licealistka pisząca bloga, wyrażająca w słowach swoje poglądy, odczucia, pokazująca to, co inspirujące, ciekawe, godne uwagi. Ciekawa świata i głodna (co nikogo z jej otoczenia nie dziwi) nowych przygód. Weronika. Tak, to ja, a to jest mój blog - zlepek wszystkiego. Mieszaniec. Kundelek. Ale i tak kocham go nad życie. Witam serdecznie!

Archiwum

Statystyka

Popularne posty

W 2016 pojadę do Czarnobyla

||

Nie, to nie kolejne infantylne wydarzenie na Facebooku, w którym dla żartów pragnę wziąć udział. To prawda. Od jakiegoś czasu rozmyślam nad wycieczką do tego niezwykłego miejsca. Możecie uważać mnie za ryzykantkę, bo pewnie myślicie, że cały Czarnobyl i pół Ukrainy jest na tyle skażone, że na samą myśl o tym miejscu, stajemy się napromieniowani śmiertelną dawką. Co za bzdura! Trzeba troszkę siedzieć w temacie, aby uświadomić sobie, że mitów o tym miejscu jest około mnóstwo. Fakty za to są mniej barwne. Dziś obalę największe głupstwa dotyczące czarnobylskiej elektrowni atomowej, jakie Internet serwuje swoim użytkownikom.

Wiewiórki z dwiema głowami

To chyba najbardziej wybujała historia, o jakiej słyszałam. Fakt, mutacje wskutek silnego napromieniowania występują na tamtych terenach, o czym możemy się przekonać widząc nadnaturalną ilość zieleni, lecz te wszystkie przerażające zdjęcia, które możemy sobie wygóglować to tylko wytwór ludzkiej wyobraźni. Natura bardzo szybko poradziła sobie z katastrofą i żyje własnym życiem.  To bzdura, że w samym Czarnobylu czas zatrzymał się w tamtym dniu, a wszystkie organizmy wyginęły. Jeśli będziemy mieli szczęście, możemy natrafić na stadko dzikich koni. Nietrudno za to natknąć się na lisy czy bezpańskie psy pałętające się po tamtejszych terenach.


Zwiedzanie tylko w kombinezonie

Teraz was zaskoczę. Czarnobylska elektrownia atomowa tak naprawdę nie znajduje się w tejże miejscowości, a za to kilkanaście kilometrów dalej. Specjalny strój obowiązuje jedynie wtedy, gdy zwiedzamy samo wnętrze feralnego budynku lub przebywamy blisko reaktorów. W mieście życie toczy się normalnie. Obecnie mieszka w nim ok. 500 ludzi (w tym osoby, które pracują na terenie elektrowni, urzędnicy, mieszkańcy czy pracownicy lokalnych sklepów). Tereny możemy zwiedzać w dowolnym stroju, lecz ważne jest, aby posiadać solidne obuwie oraz nie dotykać niczego bez pozwolenia przewodnika. Niektóre miejsca są wciąż skażone jak np. kawałki szyb walające się w ruinach domów czy przestrzeń w pobliżu elewacji (deszcz opadający na skażone dachy budynków 'spłukiwał z nich promieniowanie', które później osadzało się na ścianach czy ziemi w otoczeniu domów). 


Wymarłe miasto?

Skądże! Jak już mówiłam, liczba mieszkańców waha się w okolicy pięciuset. Są to pracownicy organów administracji, ale i właściciele lokalnych mini przedsiębiorstw. Ponadto, same miasto jest bardzo zadbane. Wzdłuż drogi kwitną świeżo zasadzone kwiaty, a ogrodnicy dbają o piękno terenów zielonych. Całkiem niedawno odnowiono główną drogę (wylano na niej nowy asfalt). Wszystko, rzecz jasna, aby zachęcić odważnych turystów do dłuższego pobytu. W samym Czarnobylu możemy znaleźć dwa sklepy (z ubogim zaopatrzeniem, lecz zakupimy w nim wszystko, co potrzebne - chemię domową oraz artykuły spożywcze), cerkiew, a także dwa hotele i stołówkę dla turystów.


Rola Szwecji w całej tej historii

Wszyscy wiemy już, że Rosjanie zwlekali z poinformowaniem świata o katastrofie. Nie pozwalała im na to duma. Niezbyt dobrze czuli się ze świadomością, iż w ich kraju doszło do tego typu incydentu. Prawdą jest, że jako pierwsi zareagowali Szwedzi. To był deszczowy dzień. Pracownik elektrowni atomowej w Forsmark wracał z toalety. Przechodząc przez podwórze, przez przypadek wszedł w kałużę (zrymowało się). Gdy chciał wejść przez bramki sprawdzające poziom napromieniowania, rozległ się alarm. Wtedy po gruntownym teście okazało się, że jest wyciek, ale 1100 kilometrów dalej - w Czarnobylu.


Fakt, wiele rzeczy w strefie jest zaaranżowanych. W pobliskim opuszczonym szpitalu na oddziale położniczym leży otwarta księga, gdzie spisane są dane wszystkich pacjentek, które rodziły w tamtym okresie. W przedszkolu zaś jedna z pozostawionych lalek ma na twarzy maskę gazową. Takie inscenizacje mają za zadanie zszokować turystów, przerazić, a przede wszystkim nakierować na myślenie, że to wcale nie było przypadkowe. Przyznajmy szczerze, takie efekty specjalne lepiej się sprzedają niż suche fakty :) Dlaczego Czarnobyl? Muszę przyznać, że to nietypowy wakacyjny kurort. Samą katastrofą interesuję się od najmłodszych lat. Chciałabym tam być, by zobaczyć to na własne oczy. Rzeczywistość przedstawiona w filmach dokumentalnych, a realne doznania to dwa różne światy. Marzę, by znaleźć się w tym legendarnym miejscu i choć na chwilę poczuć to, co kiedyś musieli przeżyć mieszkańcy. Wiem, że jakieś ryzyko wciąż istnieje, co zmusza mnie do głębszego zastanowienia się nad tym planem.

Na blogu pojawi się jeszcze niejeden post poświęcony mojemu hobby. Temat Czarnobyla oraz cała ta otoczka związana z katastrofą to niewyczerpalne źródło inspiracji i motywacji do pisania. Wiem, wiem. Brzmi to dziwnie. Zdaniem wielu, rzucam się z motyką na Słońce. Moim natomiast - mam niekonwencjonalny plan, który, mam nadzieję, zostanie przeze mnie zrealizowany. Wszystkich zainteresowanych zachęcam również do przeczytania tego artykułu, który przybliży wam to, jak wygląda tego typu wyjazd na Ukrainę okiem laika.

2 komentarze

  1. zazwyczaj nie czytuję blogów lifestylowych, bo po prostu mnie nudzą. intrygujący tytuł tego posta sprawił jednak, że szybko przebrnęłam ku jego końcowi. naprawdę dobrze piszesz, czyta się płynnie, a jako, że tematy niezwyczajne przyciągają moją uwagę, jestem naprawdę mile zaskoczona. nie tylko tą notką, ale i tobą. wycieczka do Czarnobyla to niecodzienny pomysł, aż sama nabrałam ochoty, by osobiście odwiedzić to miejsce. post świetnie podzielony - nie za długie akapity i do rzeczy! szkoda tylko, że zdjęcia nie są bardziej związane z tematem, ale nie przeszkodziło mi to w zachwycaniu się twoimi opisami "katastroficznego" miasteczka. na pewno wrócę tu po więcej, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze szok, że ktoś tu zajrzał. Po drugie szok, że ktoś cokolwiek napisał. Ba, toż to sama emergency! Czuję się naprawdę zaszczycona tym, że taka osóbka jak ty postanowiła tutaj wejść i zabrać się za lekturę moich wypocinek. Dziękuję również za miłe słowa, którymi osłodziłaś mi ten wtorkowy wieczór. Taki był właśnie zamysł tej notki. Wiele osób uważa Czarnobyl za coś, co powinno się wysadzić w powietrze, bo jest najzwyczajniej w świecie zagrożeniem dla ludzkości. Dawno temu i nieprawda. Jest za to namacalnym przykładem tego, jak jeden błąd człowieka może doprowadzić do tak katastrofalnej w skutkach tragedii.

      Usuń