... o polityce, o mediach, o życiu

Witaj!

Osiemnastoletnia licealistka pisząca bloga, wyrażająca w słowach swoje poglądy, odczucia, pokazująca to, co inspirujące, ciekawe, godne uwagi. Ciekawa świata i głodna (co nikogo z jej otoczenia nie dziwi) nowych przygód. Weronika. Tak, to ja, a to jest mój blog - zlepek wszystkiego. Mieszaniec. Kundelek. Ale i tak kocham go nad życie. Witam serdecznie!

Archiwum

Statystyka

Popularne posty

Brak adekwatnego tytułu

||

Kolejna żmudna lekcja wuefu. Wybłagaliśmy panią (a ponadto naszą wychowawczynię), aby nie ćwiczyć, bo niby kroi nam się kartkówka z przedsiębiorczości i sprawdzian z angielskiego. Poczciwa kobiecina przystaje na nasze argumenty i pozwala nam się obijać bez reszty. My dopytujemy ją o szczegóły piątkowej wycieczki do biblioteki, po czym ona nagle poważnieje. Jej mina wyraża zarazem przerażenie, ale i ogromny smutek. Chyba chce nam o czymś powiedzieć. Cholera, pewnie wyjazd się nie odbędzie ze względu na duży wskaźnik uciekających z ostatnich lekcji. Z zapartym tchem czekamy na to, co zaraz powie. Jesteśmy przygotowani na solidny opieprz. Pani spuszcza głowę i mówi, że do biblioteki udamy się innym razem. Dlaczego?

W piątek całością wybieramy się na pogrzeb.
Zamarłam. W tej chwili poczułam, jakby ktoś zrzucił mi na głowę szesnaście ton żelastwa. Co? Pustka. Otchłań. Nic. Przełykam ślinę ze zdumienia i spoglądam na resztę klasy. Wszyscy osłupieli. Siedzą wpatrując się w kobietę, która myślami jest gdzie indziej. W końcu przewodniczący zdobywa się na odwagę i pyta, o czyj pogrzeb chodzi. Stało się. Zmarł ojciec mojej klasowej koleżanki. Znów milczenie. Nagle, jakby ktoś rozwiązał nam języki, w pomieszczeniu zapanował hałas. Wszyscy jednogłośnie zadawali te same pytania; dlaczego, kiedy, jak to się stało, co z Olą, kiedy wróci i jak mamy się wobec niej zachowywać? Coś podobnego przeżyłam już w gimnazjum. Dokładnie rok temu byłam z klasą na pogrzebie ojca kolegi. Straszne przeżycie. Pewnie myślisz sobie: "Ceremonia jak ceremonia. Trochę się posmucę, a potem do domu.". To tak nie działa. Ten, kto to przeżył, kto widział zapłakaną znajomą/znajomego, ludzi składających kondolencje, kto widział nostalgię na twarzach wszystkich zgromadzonych wie, o czym mówię. Nie jest to moja rodzina, ale jest mi przykro. Odkąd się dowiedziałam, jest mi naprawdę źle. Zawsze tak jest, że przeżywam coś z kimś nawet, jeśli ta osoba jest mi totalnie obca. Tak też jest i tym razem. Współczuję dziewczynie, jej mamie, siostrze. Młode kobiety muszą znieść na swoich barkach niesamowity ciężar. Oprócz śmierci żywiciela rodziny są zobowiązane do wielu czynności, których nie zwykły robić. Nie wyobrażam sobie tego, jakbym odnalazła się w podobnej sytuacji. Pewnie przeszłabym załamanie nerwowe lub popadła w depresję. Po otrzymaniu tej informacji naszło mnie sporo refleksji na temat śmierci. Koszmar. Nienawidzę tego uczucia i natłoku myśli typu: "A co, gdyby mnie to spotkało?".


Przeraża mnie coś takiego. Spędzam sobie czas w miłej atmosferze, śmieję się do rozpuku ze znajomymi, bawię się w najlepsze, podczas gdy ktoś, kogo dobrze znam siedzi sobie w kącie, szlocha i dusi w sobie gniew. Ja zaś nie mam o tym pojęcia, bo o fakcie mam się dowiedzieć dwadzieścia cztery godziny później. Momentalnie ogarnia mnie poczucie winy. Wiem, że nie przyczyniłam się bezpośrednio do śmierci tej osoby, ale w głębi duszy czuję, że mam w tym udział. Człowiek wie, gdy coś jest nie tak. Ja to wiedziałam. Takie rzeczy da się przewidzieć. Często daje nam o tym znać natura lub niby przypadkowe zdarzenia, które tak naprawdę mają w sobie ukryty sens. Paranoja. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, by wiedzieć, czego się spodziewać. Swoją drogą, przepraszam was za brak adekwatnego tytułu, ale nie jestem w stanie wymyślić nic, co wyrażałoby moje emocje na tę chwilę.

4 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Nie chciałabym przejść przez coś podobnego.

      Usuń
  2. Dwa tygodnie temu też zamarło mi serce. Tata koleżanki zmarł. Ona do tej pory nie pojawiła się w szkole, wiem, że musi potwornie cierpieć, szkoda mi jej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję z całego serca. Okropieństwo...

      Usuń